Biznek wrócił dzisiaj do domu bardzo zadowolony. W końcu udało mu się przekonać Governeka, że wszyscy muszą się włączyć w proces poprawy sytuacji z odpadami. Nie wystarczy szybko opublikować jakieś prawo. Usiadł, by odpocząć w ogrodzie i zamyślił się. W dawnych, bardzo dawnych czasach, nie było problemu z odpadami. Wszystkie odpady były biodegradowalne. Przyroda sama przerabiała je na glebę. A teraz, kiedy różne stworzenia wymyślają np. urządzenia techniczne, opakowania, środki higieniczne ułatwiające nam wszystkim życie, doprowadziliśmy na naszej Planecie do kryzysu odpadowego. Plastikowe rurki do napojów zabijają ryby. Życie w oceanach i morzach jest niszczone przez tony plastiku. Las jest zaśmiecony, albo wycięty. Zanieczyszczone powietrze zbiera bogate żniwo zgonów. Gleba zanieczyszczona. Woda, źródło życia, dużo pozostawia do życzenia. Dobrze, że w końcu to Governek zrozumiał, że trzeba nowego prawa odpadowego i że trzeba go przygotować wspólnymi siłami. Wszyscy musimy się w to zaangażować. Czeka nas również trudna zmiana nawyków. Szeroką edukację da się uruchomić, ale jakie będą tego rezultaty? … Nagle, z tego głębokiego namysłu, wybudził go głos syna. Techotek zapytał:

 

– Tato, masz bardzo smutną twarz, co się stało?

 

– Niemożliwe – odpowiedział Biznek. – Miałem dzisiaj dobry dzień. Przekonałem do czegoś ważnego Governeka. A trudno go do czegoś przekonać. Zawsze robi swoje.

 

– Tato, o czymś smutnym, albo trudnym musiałeś myśleć, gdy podchodziłem do ciebie.

 

– Rzeczywiście, zadumałem się nad naszym życiem, życiem nas wszystkich na naszej Planecie.

 

– Tato, sam tego nie zmienisz. My chcemy żyć wygodnie, lubimy techniczne gadżety, dobre jedzenie i chcemy być szczęśliwi. Życie nam ucieka. Zawsze mówiłeś, że najważniejsze w życiu to poczucie szczęścia. Nie mogę się czuć szczęśliwy myśląc o tych, którzy żyją za 2 dolary miesięcznie, albo utracili rodziny w wojnie. Nie chcę myśleć o tych, którzy pracują za miskę ryżu. Chcę myśleć o tych, których kocham i o tym, co mogę zrobić. Wiesz, mam nowy pomysł na rewelacyjne urządzenie, które pozwoli…

 

W tym momencie wypowiedź mu przerwał okropny krzyk dziecka, po czym nastąpiła cisza. Na moment znieruchomieli i zaniemówili, po czym pobiegli na ratunek. Okazało się, że córeczka sąsiadów nieszczęśliwie zderzyła się z drzewem jadąc na elektrycznym monocyklu. Zadzwonili po pogotowie, ale okazało się, że już jej nie można pomóc… Biznek i Techotek byli wstrząśnięci. Długo milczeli, po czym łzy pojawiły się w ich oczach. Ta śliczna istota, pełna radości i wdzięczności że żyje, tak szybko odeszła. Kto to powie rodzicom? Biznek, który kupił jej to wymarzone elektryczne koło na urodziny, czy Techotek, który uczył ją na tym jeździć? Na szczęście policja powiadamia rodziców.

 

Długo milczeli tego wieczoru. Księżyc miał pełną buzię, ale co chwila chmury ją zasłaniały. Nie zaświecili lampek w ogrodzie. Patrzyli w niebo. Gdzie ona teraz jest?… Niemoc i ogromna żałość ich obezwładniły. W pewnym momencie Techotek powiedział:

 

– Tato, przecież gdyby miała kask na głowie, tak jak ją uczyłem, to by się to nie stało. Dlaczego nie posłuchała i mnie i rodziców? To straszne… taki głupi upór, głupi błąd…

 

– Cóż, to brak odpowiedzialności – powiedział po namyśle Biznek. – Nic tu już nie pomożemy. Możemy tylko wspierać sąsiadów.

 

– Tato, a jeżeli uda mi się zaprojektować to urządzenie, które będzie wyławiać odpady z oceanów i mórz, segregować i przygotowywać do różnych procesów produkcyjnych, a przede wszystkim ratować życie w morzach i oceanach, to też nie będzie używane, jak ten kask na głowę?

 

– Wiesz, to zależy od odpowiedzialności nas wszystkich, posiadanej informacji i finansów. Jeżeli uwierzymy w to, że nasze życie zależy od życia w oceanach i morzach, które produkują 50% tlenu potrzebnego do życia na naszej Planecie i postąpimy odpowiedzialnie, a finanse na to pozwolą, to twoje urządzenie, przy dobrej informacji, znajdzie inwestora i będzie wdrożone. Inna rzecz, że powinniśmy wypracować ogólnoplanetarny system odpadowy.

 

TRZY MISIE – Rozdział IV

You May Also Like