zrównoważony rozwój

TRZY MISIE – Rozdział I

Były sobie trzy wyjątkowe misie. Nazwano je Naturek, Społek i Biznek. Wiele lat nie znali się nawzajem.

 

Naturek mieszkał głęboko w lesie, otoczony przepiękną przyrodą. Miał mnóstwo przyjaciół wśród zwierząt. Kochał także rośliny, z którymi chętnie nawiązywał kontakt. Codziennie śpiewali i opowiadali sobie, jak minął dzień. Naturek kochał wszystkich, ale pszczołom wykradał miód. Był wielkim łasuchem.

 

Społek natomiast mieszkał w swoim domku, na skraju lasu. Bardzo rzadko bywał w lesie. Nie miał czasu na spacery. Całymi dniami pomagał swojej rodzinie i innym. Dawało mu to dużo radości, czuł się spełniony. Lubił uczyć, czasami nawet pouczać, co mu wytykano. Starał się, żeby wszystko wokół działało tak, żeby wszyscy byli szczęśliwi.

 

Biznek był zabieganym samotnikiem. Uśmiechał się tylko do klientów. Mieszkał sam w dużej willi z ogrodem. Miał basen, fontannę i dużą altankę w ogrodzie, gdzie w lecie przyjmował swoich biznesowych gości. Właściwie do ogrodu wychodził tylko na spotkania z klientami. Nie miał czasu na rozmowy z roślinami, czy zwierzętami. W basenie też się rzadko kąpał. Biznes, klienci, sprawy, strategie, to było jego życie.

 

Pewnego dnia spotkali się przypadkowo na Miodowym Festiwalu. Stali razem w kolejce po kufle świeżego, pachnącego jeszcze miodu. Osy i pszczoły nie dawały za wygraną, więc wymachiwali łapkami, żeby je odgonić. I tak przypadkiem nawzajem się zdzielili, niechcący, łapkami. To był początek ich znajomości. Przeprosili się i przedstawili. Wzięli swoje kufle z miodem i usiedli razem przy stoliku. Początkowo rozmowa się nie kleiła, tylko ich pyszczki kleiły się od miodu. Kiedy się posilili usłyszeli muzykę. Na wszystkich zrobiła duże wrażenie.

 

– A co tam smutki – powiedział Naturek i zaczął tańczyć w rytm muzyki, która nie pozwalała usiedzieć w miejscu.

 

Wkrótce Społek i Biznek do niego dołączyli. Przetańczyli tak cały wieczór i kiedy zmęczeni, ale radośni, chcieli się pożegnać, samotnik Biznek zaprosił ich do siebie. Mieszkał niedaleko. Przyjęli z radością zaproszenie i to był początek ich przyjaźni.

 

Spotykali się co tydzień i mieli coraz to ciekawsze, wspólne pomysły.

 

Pewnego dnia Społek zaproponował, żeby podjąć działania, dla dobra ich wszystkich. Takie działania, żeby przyjaciele z lasu nie ucierpieli, rodzina i przyjaciele Społka nie ucierpieli i żeby Biznek i jemu podobni dalej działali skutecznie, ale dla dobra ich wszystkich. Trochę się Biznek wahał, ale po namyśle podał plan działań dla wspólnego dobra, który wszyscy zaakceptowali. Podali sobie łapki i dla tej nowej, wspólnej działalności wymyślili znak zrównoważonego rozwoju.

 

TRZY MISIE – Rozdział II

Wspólne działania Naturka, Społka i Bizneka przyniosły wkrótce nieoczekiwany rozgłos i rezultaty.

 

Naturek z radością włączył się w działania biznesowe i społeczne, korzystając z naturalnych dóbr lasu. Starał się wykorzystywać leśne dobrodziejstwa tak, żeby natura mogła się sama odnowić. Na przykład zbierał owoce leśne i przekazywał je Biznekowi do sprzedaży. Dokonywał wycinki drzew, ale w przemyślany sposób, tak, żeby las jak najszybciej mógł powrócić do poprzedniego stanu. Nie pozwalał spalać tego drewna w elektrowniach pomimo, że uzyskiwały wtedy bardziej ekologiczne paliwo. Nie zgadzał się z tą metodą. Edukował też inne misie, że spalanie drewna w domowych piecach, szczególnie takiego mokrego drewna prosto z lasu, jest bardzo szkodliwe. Pomagał budować domy drewniane i meble. Dawał pracę innym misiom, dzięki której stać ich było na dobrą edukację swoich pociech, leczenie i spełnianie ich marzeń. Zarządzał całą przyrodą tak, żeby Społek i jemu podobni, ale i Biznek i jego biznesowi partnerzy, mieli przyrodę za przyjaciela, wszyscy o nią dbali i mieli z niej pożytek.

 

Społek z radością rozwinął działalność edukacyjną i pomagał coraz większej grupie rodzin misiów. Rozwinął, przy współpracy z Biznekiem, sieć szpitali i domów opieki, żłobki, przedszkola, szkoły i wyższe uczelnie. Zorganizowali razem z Naturkiem plan nowych osiedli misiów w zielonych terenach, gdzie słychać śpiew ptaków, a pachnące kwiaty czarują swym pięknem i żywią pszczoły.

 

Biznek bardzo energicznie rozwijał coraz to nowe miejsca pracy. Potrzebował dobrze wykształconych misiów i ich kreatywności. Rozwijał współpracę z innymi misiami nastawionymi na biznes. Biznek i jemu podobni starali się nie szkodzić naturze tak dalece, jak to tylko możliwe. W pracy utrzymywali dobre relacje z pracownikami, których szanowali, doceniali. Liczyli na szybki rozwój, współpracę i samoorganizację pracowników, w czym im skutecznie pomagali. Konkurowali na rynkach, dzięki czemu każdy miś miał większy wybór przyjemności i niezbędników do życia.

 

Społek wraz Biznekiem i Naturkiem postanowili pomóc całej społeczności misiowej na ich Planecie tak, żeby Planeta dalej miała piękną i zdolną do odnawiania się przyrodę, żeby żadne misiątko nie głodowało, a pszczoły dalej swój miód mogły produkować. Chcieli, żeby wszyscy się mogli uczyć, bawić i rozwijać swoje talenty w zdrowiu i szczęściu każdego dnia. Zorganizowali w 2015 roku Zjazd Reprezentantów Misiowych rodzin z całej Planety. Długo obradowali. Przekazywali informacje o swoich dokonaniach. Prowokowali dyskusję na temat: co też jeszcze dobrego można by uczynić dla wszystkich misiów. Gdy odczuli, że zbliżają się do uzgodnień, że pozyskali akceptację uczestników Zjazdu, znowu chwycili się za łapki i powiedzieli: teraz będzie dobrze na całej Planecie. Oznaczyli to porozumienie takim znakiem zrównoważonego rozwoju.

zrównoważony rozwój

 

Porozumienie pomiędzy misiowymi rodzinami z różnych części Planety podpisali wybrani przez nich reprezentanci. Taki reprezentant nazywał się miś Governek. Było ich 193. W porozumieniu było określonych 17 celów do osiągnięcia przez misiowe rodzinki na całej planecie. Uzgodnili też 169 zadań, traktując je, jako główne zadania, jakie trzeba wykonać, by zrealizować zaplanowane cele do 2030 roku. Zaplanowali do tego roku przekształcenie ich świata tak, żeby życie wszystkich misiów gruntownie się poprawiło, a ich świat zmienił się na lepsze. Opracowali znaki graficzne dla poszczególnych celów.

 

 

TRZY MISIE – Rozdział III

Pewnego słonecznego ranka Naturek, siedząc z rodziną na tarasie swojego nowego, ekologicznego domu, wspominał dawne czasy. Nie mieli tak łatwego życia jak teraz. Musieli więcej fizycznie pracować, ale pamięta, że byli szczęśliwi. Nie znali innego życia. Wszystko się zmieniło po spotkaniu z Biznekiem i Społkiem. Ich świat się poszerzył, zmienił. Stanęli przed nowymi wyzwaniami. Pozyskali wielu przyjaciół i dużo nowych przeżyć. Dobrych i złych. Problemów też trochę przybyło. I kiedy tak zastanawiał się, kiedy było lepiej, wyrwał go z zadumy jego najstarszy syn Naumek.

 

– Tato, Tato, czy słyszałeś, że mamy takie suche lato, że nawet pszczoły się chowają i nie chce im się pracować. Zjadają swój miód! Co nam zostanie?

 

– No wiesz, one też chcą przeżyć. Podzielimy się. Zawsze żeśmy się dzielili…

 

– No tak…

 

– Tato, ale jak nie będą zapylać kwiatków to tragedia… Kwiatki niezapylone. Rośliny owoców nie dadzą. Co stworzenia tego świata będą jadły? Tragedia Ci mówię…

 

– Naumku, ostatnio w sieci wyczytałem, że naukowcy wymyślili sztuczne pszczoły, takie małe drony.  Będą mogły zapylać kwiatki. Pszczoły będą mogły sobie od czasu do czasu posiedzieć w swoich domkach.

 

– Ale przecież to było ich życie – powiedział Naumek.

 

– Tak… – zasępił się Naturek.

 

– Synku, cały świat się zmienił i wciąż się zmienia. Stworzenia tego świata też się zmieniają…

 

– Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że te małe drony zastąpią pszczoły! – powiedział Naumek.

 

– Naumku, widzisz, niektóre stworzenia też się już od wielu lat boją, że roboty im zabiorą pracę…

 

– No to jak to będzie Tato?

 

– Wiesz, zawsze byłem optymistą. Staram się myśleć pozytywnie. Gdy spotkałem Bizneka i Społka zgodziłem się na dużą zmianę w naszym życiu, bo widziałem w tym wartość nie tylko dla nas. Myślę, że mądre głowy i dobre serca spowodują, że życie na tej Planecie będzie trwało i że będzie się tu dobrze żyło, ale inaczej. Wszystko się wciąż zmienia… Pamiętaj Synku, najważniejsze to uczyć się, by zrozumieć zmiany i umieć się przystosować. Wierzę, że uda Ci się w życiu coś odkryć, wytworzyć, zorganizować, co będzie służyło dla dobra wszystkich. Nie będzie niszczyć naszej kochanej Planety, a Tobie da wielką satysfakcję i dostatek.

 

TRZY MISIE – Rozdział IV

Biznek wrócił dzisiaj do domu bardzo zadowolony. W końcu udało mu się przekonać Governeka, że wszyscy muszą się włączyć w proces poprawy sytuacji z odpadami. Nie wystarczy szybko opublikować jakieś prawo. Usiadł, by odpocząć w ogrodzie i zamyślił się. W dawnych, bardzo dawnych czasach, nie było problemu z odpadami. Wszystkie odpady były biodegradowalne. Przyroda sama przerabiała je na glebę. A teraz, kiedy różne stworzenia wymyślają np. urządzenia techniczne, opakowania, środki higieniczne ułatwiające nam wszystkim życie, doprowadziliśmy na naszej Planecie do kryzysu odpadowego. Plastikowe rurki do napojów zabijają ryby. Życie w oceanach i morzach jest niszczone przez tony plastiku. Las jest zaśmiecony, albo wycięty. Zanieczyszczone powietrze zbiera bogate żniwo zgonów. Gleba zanieczyszczona. Woda, źródło życia, dużo pozostawia do życzenia. Dobrze, że w końcu to Governek zrozumiał, że trzeba nowego prawa odpadowego i że trzeba go przygotować wspólnymi siłami. Wszyscy musimy się w to zaangażować. Czeka nas również trudna zmiana nawyków. Szeroką edukację da się uruchomić, ale jakie będą tego rezultaty? … Nagle, z tego głębokiego namysłu, wybudził go głos syna. Techotek zapytał:

 

– Tato, masz bardzo smutną twarz, co się stało?

 

– Niemożliwe – odpowiedział Biznek. – Miałem dzisiaj dobry dzień. Przekonałem do czegoś ważnego Governeka. A trudno go do czegoś przekonać. Zawsze robi swoje.

 

– Tato, o czymś smutnym, albo trudnym musiałeś myśleć, gdy podchodziłem do ciebie.

 

– Rzeczywiście, zadumałem się nad naszym życiem, życiem nas wszystkich na naszej Planecie.

 

– Tato, sam tego nie zmienisz. My chcemy żyć wygodnie, lubimy techniczne gadżety, dobre jedzenie i chcemy być szczęśliwi. Życie nam ucieka. Zawsze mówiłeś, że najważniejsze w życiu to poczucie szczęścia. Nie mogę się czuć szczęśliwy myśląc o tych, którzy żyją za 2 dolary miesięcznie, albo utracili rodziny w wojnie. Nie chcę myśleć o tych, którzy pracują za miskę ryżu. Chcę myśleć o tych, których kocham i o tym, co mogę zrobić. Wiesz, mam nowy pomysł na rewelacyjne urządzenie, które pozwoli…

 

W tym momencie wypowiedź mu przerwał okropny krzyk dziecka, po czym nastąpiła cisza. Na moment znieruchomieli i zaniemówili, po czym pobiegli na ratunek. Okazało się, że córeczka sąsiadów nieszczęśliwie zderzyła się z drzewem jadąc na elektrycznym monocyklu. Zadzwonili po pogotowie, ale okazało się, że już jej nie można pomóc… Biznek i Techotek byli wstrząśnięci. Długo milczeli, po czym łzy pojawiły się w ich oczach. Ta śliczna istota, pełna radości i wdzięczności że żyje, tak szybko odeszła. Kto to powie rodzicom? Biznek, który kupił jej to wymarzone elektryczne koło na urodziny, czy Techotek, który uczył ją na tym jeździć? Na szczęście policja powiadamia rodziców.

 

Długo milczeli tego wieczoru. Księżyc miał pełną buzię, ale co chwila chmury ją zasłaniały. Nie zaświecili lampek w ogrodzie. Patrzyli w niebo. Gdzie ona teraz jest?… Niemoc i ogromna żałość ich obezwładniły. W pewnym momencie Techotek powiedział:

 

– Tato, przecież gdyby miała kask na głowie, tak jak ją uczyłem, to by się to nie stało. Dlaczego nie posłuchała i mnie i rodziców? To straszne… taki głupi upór, głupi błąd…

 

– Cóż, to brak odpowiedzialności – powiedział po namyśle Biznek. – Nic tu już nie pomożemy. Możemy tylko wspierać sąsiadów.

 

– Tato, a jeżeli uda mi się zaprojektować to urządzenie, które będzie wyławiać odpady z oceanów i mórz, segregować i przygotowywać do różnych procesów produkcyjnych, a przede wszystkim ratować życie w morzach i oceanach, to też nie będzie używane, jak ten kask na głowę?

 

– Wiesz, to zależy od odpowiedzialności nas wszystkich, posiadanej informacji i finansów. Jeżeli uwierzymy w to, że nasze życie zależy od życia w oceanach i morzach, które produkują 50% tlenu potrzebnego do życia na naszej Planecie i postąpimy odpowiedzialnie, a finanse na to pozwolą, to twoje urządzenie, przy dobrej informacji, znajdzie inwestora i będzie wdrożone. Inna rzecz, że powinniśmy wypracować ogólnoplanetarny system odpadowy.

 

TRZY MISIE – Rozdział V

Społek miał trzy córki. Nazwał je Dżoina, Lerna i Draga. Dżoina miała wielki talent do zawierania nowych znajomości. Umiała budować dobre, trwałe relacje. Lerna była fanem wiedzy. Cały czas coś czytała, uwielbiała dyskusje w gronie przyjaciół. Draga była wesołą, piękną istotą, trochę za bardzo zapatrzoną w lustro i w siebie. Co chwila robiła selfi i umieszczała zdjęcia na Instagramie i Facebooku z niecierpliwością czekając na lajki. Pewnego słonecznego dnia wpadła do nich z roziskrzonymi oczami Naturka, córka Naturka.

 

– Posłuchajcie proszę. Jest wiele informacji w Internecie i nie tylko, że wcale nie musimy jeść tak dużo i tak różnorodnie, wymyślać smaki i wygląd jedzenia. Możemy spokojnie jeść mniej, ale mądrzej. Co wy na to?

 

– Co ty mówisz! Nie lubisz jeść, nie lubisz ładnie podanego i dosmakowanego jedzenia?

 

– Nie chodzi o to, żeby się umartwiać i wrzucać na talerz byle co. Chodzi o to, że przesadzamy. Prześcigamy się w nowych smakach, dodatkach, wyglądzie. Uzależniliśmy się od nich. Często też mieszamy pożywienie w sposób, który nam w efekcie szkodzi. Taki śliczny, smaczny, cichy zabójca…

 

– Co ty wymyślasz? Ja kocham nowe smaki, sama eksperymentuję z mieszaniem różnych składników i dodatków.

 

– No tak, a czy masz wiedzę, które można łączyć, a które nie powinno się łączyć. Widzisz, specjaliści twierdzą, że nie powinno się łączyć białka z węglowodanami… Pomyśl, co z naszą wieloletnią kulturą jedzenia?

 

– Ciekawe jest to, co mówisz – powiedziała Lerna. – Ja chciałabym zdrowo jeść i długo żyć, tyle ciekawych rzeczy się dzieje na świecie. O tylu nowościach jeszcze nie wiem. Czasu mi nie starczy…

 

– Słyszałam, że stworzenia, które rekordowo długo żyły, odżywiały się bardzo prosto, piły dużo wody i napary z ziół. Pracowały ciężko całe życie… – powiedziała Naturka.

 

– Ja chcę pracować i dużo się uczyć. Daje mi to wielką przyjemność. Myślę, że zacznę się inaczej odżywiać. Odrzucę te wszystkie chipsy, burgery, ciasteczka, słodkie napoje. Jak będę jadła moje ulubione ziemniaki, to nie będę tego łączyć z mięsem. Hm… ciężko będzie, bo to bardzo lubię. Taki gulasz z kurczaka w sosie śmietanowym z ziemniakami… uwielbiam! A nasze zapiekanki z szynką i serem? Czy to pewne, że tego nie powinniśmy jeść? – powiedziała Lerna.

 

– Ponoć lepiej zjeść chlebek osobno z masłem i warzywami, a po dwóch godzinach szynkę lub serek – powiedziała Naturka.

 

– Okropność… ale może się przyzwyczaję…

 

– Co wy tu bajdurzycie – powiedziała Draga. – Miałabym się wyrzec chipsów? No way! A gdzie spotykałabym moich przyjaciół? Oni uwielbiają lody, albo jedzenie z McDonalda. Mam ich zapraszać na kromkę z musztardą, czy szynkę z ogórkiem?

 

– No wiesz, szynka z ogórkiem to całkiem dobrze brzmi, a chyba jeszcze lepiej smakuje – powiedziała Dżoina. – Zgadzam się z tobą, że zmiana nawyków, kultury jedzenia, może spowodować problemy w reakcjach otoczenia. Można stracić przyjaciół.

 

– Tacy przyjaciele, którzy cię rzucą, bo ty inaczej się odżywiasz, to nie są prawdziwi przyjaciele. Lepiej się o tym przekonać wcześniej – powiedziała Naturka.

 

Zapanowała na chwilę cisza.

 

Rozmowie tej przysłuchiwał się Społek. Po chwili powiedział:

 

– Wiecie, że na świecie panuje głód, nędza, a niektórzy tego świata wyrzucają jedzenie, dobre jedzenie, bo im nie smakuje. Przejadają się, bo im smakuje. Nie myślą o tym, że to powoduje ich liczne choroby. Muszę przyznać, że jest jakaś mądrość w tej wypowiedzi, że powinniśmy zmienić nasze nawyki jedzeniowe. Wszystko się zmienia. Pozyskujemy też nową wiedzę o jedzeniu i odżywianiu. Myślę, że bardzo ważne jest, żebyśmy raczej nie jedli, a dobrze się odżywiali. To czasem znaczy zjeść mniej, zjeść mniej przetworzone produkty, takie, które bardziej odżywią nasz organizm i wyprodukują mniej odpadów… Najlepiej warzywa, owoce oraz mięso i nabiał, a także pieczywo wyprodukowane lokalnie, bo nie trzeba wtedy ich daleko transportować, zużywać paliwo i zanieczyszczać powietrze. Nie trzeba też ich dodatkowo zabezpieczać przed szybkim psuciem. Cóż, w naszym organizmie też mamy problemy z zanieczyszczeniami i zagospodarowaniem odpadów… podobnie, jak w naszym środowisku – podsumował Społek.